Kategorie: Wszystkie | vegan | wymazy | wypoty
RSS
poniedziałek, 17 maja 2010
.ci

Ale kogo to obchodzi, że taki pojazd? Taki długi ale konretny. Bez grymasu i bez mrugnięcia okiem. Obok powszechnego zbicia tematu na terenie całego ośrodka naszego szpitala. Kołowrotek nastrojów. Taneczna burza i powódź słów o trudnym znaczeniu. Kompromis osiagalny. Pozostaje odczekać. Odszczekać. Odblokować zapchany kibel całego życia. Powszechne spuszczenie nieczystości kanałami tajnych zabudowań myśli. Na zawsze zepchnięcie za siebie schematów płci i uzurpowanych tożsamości. na wspak. ku.przy.szlo.o.s.ci.

niedziela, 21 lutego 2010
raz

Na granicy dobra i zła. Raz Ty. Raz ja. Bezdotykowe aparaty do oddychania kontrolowane pilotem wyobraźni. Wizualizacja stanu powszedniego. Smak słodko zanimowany bez szumów i drgań obrazu vhs. Profesjonalna kopia rzeczywistych bytów. Umalowane, ubrane, wydepilowane, powstałe poczas obróbki termicznej w światłach reflektorów i blasku splendoru. Czysta stymulacja codziennego zapotrzebowania na egzystencjalny odpoczynek. Polemika ciał - bezwzględna walka materii.

piątek, 08 stycznia 2010
.r.r.

W pustym mieszkaniu puste głowy, puste stany umysłów - pustostany... Zgwałcone myśli bezpowrotnie zdeptane brudnymi słowami, wulgarnym bełkotem, paplaniną bezkształtnych wykrztuszeń. Oplute historie bezkrytycznych egoistów przecierane mokrą szmatą. Brutalne opowieści fabrycznych przypadków. Cios w plecy. Nóż na gardle. Chwilowa nieuwaga i koniec życiowej przypadłości. Bez bólu, bez wspomnień, bez was i waszego szyderczego poklepywania po plecach. Krach systemu moralności. Bezwzględna walka o sztucznie zmaterializowane przyjemności. Taniec chocholi w pracy, szkole, na brudnych ulicach... Tańcz! Tańcz szybko! Tańcz! Nie możemy spóźnić się na renesans rewolucji!

niedziela, 03 stycznia 2010
.żeby.

Żeby nie oszaleć próbuje zwariować. Żeby odnaleźć prawdę uciekam w kłamstwa. Bez odpowiedzi na tyle pytań wciąż idąc przed siebie gnam do przodu. Odczuwam siebie jako oszustwo wobec zastanej rzeczywistości. Zbędny przecinek w zdaniu. Niedopowiedzenie niemożliwości. Historia jednej pomyłki ciekawa ale fałszywa. Podróbka potrzeb. Bezkształtna masa niezrozumiałych uczuć niemożliwości. Skorygowane błędy w życiu zmazane korektorem beznamiętności i aseksualnej reprodukcji. Bez narodzin nowości -tkwienie w jednym miejscu od setek milionów lat. To puste człowieczeństwo zezwierzęcone ze skostniałym systemem nie-wartości i zasadami nielegalnego savoir-vivre. To właśnie ten jeden byt jak milion bytów. Miliardy uczuć. Eksplozje niedopowiedzeń. Ekstremum poczucia nie-tożsamości. Choć nowe miejsca, nowi ludzie, sny... nic nie zagłuszy tej wewnętrznej samotności.

z.z.z.

zniszczenie zło zapomnienie.

Nie opowiem tej historii. To tabu. Trzeba uderzyć dziś z prawej strony. Jutro z lewej. Po jutrze kopiemy leżącego. Ten kto wstał i tak przegrał. Nie ma szans na opowiedzenie prawdy. Nie ma szans na poznanie tej tajemnicy. Tabu. Tabloid zapisany bezmyślną czcionką. Times new roman, georgia, arial. Skreślone, podkreślone, wymazane, wypunktowane. wykrzyknik (sic!). Gratka dla czytelnika. Karma dla mas - dla nas. Fałsz czy prawda? Zgaduj zgadula. Nie ma jednej odpowiedzi. Opisy przyrody, opisy krajobrazu. Zamazane nenufary, pointylizm przypadku. Odhaczone życiorysy nikogo i każdego. Po raz kolejny biała strona prawdy. Po raz kolejny pognieciona kartka w śmietniku codzienności. Śmieci świata łączcie się! Opanowanie sytuacji już nie możliwe. Poza kontrolą najmniejszy gest, łza, strumień westchnień. Kolejne faux pas. Bezład totalności. Ścierwo na balkonie. Smród schowany do szafy. Zakopany dewiantyzm uczuć. A wszystko w trosce o Wasze dobro!

poniedziałek, 07 grudnia 2009
tik.tak

Te same tosty, kawa, biały pokój bez kanapy. Okno. Okno na świat? Okno na miasto, budynki, zamgloną rzeczywistość, zabudowaną przestrzeń, bez oddechu. Kolejne rusztowania, nowe cegły, płyty, cement, okna... Kolejne możliwości dostrzeżenia nowych opcji z innej perspektywy. Mgła. Zamglenie mózgu, umysłowa konsternacja. Ręce związane rzeczywistością. Praca, szkoła, pieniądze, dzieci, rodzina, kolejne samochody... Układanka z puzzli, bez brakujących elementów. Temat: życie. Puzzel po puzzlu dokładamy do realizacji poszczególnych planów. Podobne kształty, podobne kolory, podobna faktura. Nudyzm. Bezoczekiwizm. Reali zastalizm. Twarde krzesło, ekran, pilot, klawiatura, bez zakłóceń, bez zawieszania systemu. Idealny byt postaci tabloidów przekalkowany do podmiejskich wiosek, miast, państw, metropolii... Idealne twarze, idealne miłości, idealne trawniki wokół domów. Szlachetno - szlachecka układanka pozorów perfekcyjności. Bez błędów, bez upadków, bez rozczarowań. Idealne poukładane życie. Tosty i kawa. Tosty i kawa. Tosty i kawa. Błąd systemu? Nie w tym filmie.

niedziela, 01 listopada 2009
znów

Zmęczona. Zimno. Daleko. Bez okazji na powtórkę...Bez okoliczności nadarzających się w relacji między nami. Bez spotkania na urodzinach rzeczywistości. Nasze bycie przepite. Nasze nadzieje zdeptane. Nasze jest osobne. Niczyje. Czyjeś bez mojej woli. Bez oczywistości. Bez obecności. Bez tożsamości. Bez nas. Obok. Koło bezpańskich psów i zapomnianych oczywistości. Co teraz? Nowe doznania? Nowe życie? Nowe nie-obecności.. Stare cierpienia i nieuaktualniona bezradność. Reset. Wyłącz system. Pozbądź się antyków. Rusz na przód. Nie zatrzymuj słów. Rozbuduj rzeczywistość w stronę innowacyjności. Nie umieraj. Postaraj się. Wyjdź. Spróbuj od nowa. Znów. Od nowa...